...........................................

RADIO POLONIA to audycja dla Polonii i o Polonii w Montrealu, ale nie tylko.  Nasze podstawowe cele to przede wszystkim działalność informacyjna, edukacyjna, popularyzująca kulturę polską.  Gramy po polsku. Naszą misją jest misja integracji środowiska polonijnego, prezentacji sylwetek wybitnych Polaków zasłużonych dla historii, nauki i kultury polskiej. 

Program radiowy adresujemy do tych, którzy chcą słuchać dobrych wiadomości i dobrych polskich piosenek. W radio jesteśmy dostępni na fali międzynarodowego radia CFMB - 1280 AM w Montrealu w niedzielę w godzinach: 18:00 - 20:00 oraz  na żywo w Internecie pod adresem: www.cfmbradio.com

Program prowadzi BOŻENA SZARA. Współpraca: Michał Stefański.

KONTAKT: (514) 367-1224

Kontakt do studia podczas trwania audycji: (514) 790-0251

E-mail: kontakt@radiopolonia.org


Radio Polonia jest współfinansowane przez Senat Rzeczypospolitej Polskiej w ramach sprawowania opieki Senatu nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

 

.................
OD PIERWSZEGO USŁYSZENIA - Bożena Szara (wyemitowane 23 czerwca 2019 - posłuchaj)

POLSKI PIKNIK

Najpierw było zaproszenie zamieszczone na Facebooku!

"Zapraszamy do świętowania Polski w sobotę 22 czerwca w całości w kolorach biało czerwonych. Z okazji drugiej edycji festiwalu Polski Piknik-Montreal będzie możliwość skosztowania polskich smakołyków i wzniesienia toastu przy kieliszku wódki! Dodatkowo, doskonała oprawa muzyczna promująca lokalnych, współczesnych polskich artystów, a także niezapomniane tańce ludowe wzbogacą wasze wrażenia. Zapraszamy też do udziału w warsztatach dla dzieci i nie tylko! Kolorowanie pisanek, zabawy dla dzieci, warsztat plecenia wianków - to wspaniała okazja do rozpoczęcia lata!". "

I lato rozpoczęło się. Wczoraj w Montrealu. Na polskim PikNiku. A w tle najpiękniejszy w naszym mieście, majestatyczny most Jacques Cartier.

I na rozpoczęcie tego lata przyszło kilka tysięcy widzów. Nie tylko Polaków, ale generalnie mieszkańców Montrealu, bo publiczność międzynarodowa dopisała.

Przyszły całe rodziny, przyjaciele, znajomi, dzieci z rodzicami, wnuczęta z dziadkami. Przyszli młodzi i całkiem już wiekowi, ale przeważała młodzież. Mieszały się języki, kolory skóry uczestników, rodzaje kuchni i smakołyki w tych kuchniach. Były dania kuchni polskiej, włoskiej i quebeckiej. Były stoiska z napojami i słodyczami. I nie trzeba było stać w kolejkach, bo oferta była bardzo bogata i różnorodna.

Kogo nie było... niech żałuje. Brawo organizatorzy! Brawo polonijna młodzież! Artyści grający i śpiewający oraz tańczący na medal! Na dwóch scenach od 16:00 do 24:00 bez przerwy występowali, grali, śpiewali i tańczyli artyści polskiego pochodzenia - mieszkańcy Montrealu. Wielu z nich, publiczność polonijna widziała i słyszała po raz pierwszy,

Wystawcy - polonijni biznesmeni z super ofertą ciekawych produktów od polskich książek, wyrobów Cepelii, mydełek pachnących po produkty Anny Lewandowskiej - dietetyczki, propagatorki zdrowej żywności, mistrzyni świata w karate i żony Roberta Lewandowskiego!

A wszystko to na plaży, w Starym Porcie w miejscu, które nazywa się Village au Pied-du-Courant czyli Wioska Stopy Prądu. Zabawne, ale tak tłumaczy to wujek Google.

Jeszcze tego samego dnia, a właściwie w nocy pojawiły fotoreportaże na Facebooku, a jednym z nich był fotoreportaż Janete Adamowski, która swoje zdjęcia podpisuje tak: Oto Migawki z Pikniku Polskiego .........my bawiliśmy się świetnie.......brawo młodzież jesteście wspaniałymi ambasadorami Polski propagując zwyczaje i obrzędy naszych dziadków.

Oto inne komentarze internautów:

- Widzę na zdjęciach doskonale zorganizowany piknik z wieloma atrakcjami i porywający do wspólnej zabawy i rozmów.

- Jak widać bawiliście się pięknie, jak zawsze i jak zawsze w klimatach polskich. Tyle znajomych twarzy - pozdrawiam. Tancerze z Akademii Białego Orła rozwiali ewentualne wątpliwości- to był PIKNIK POLSKI! Brawo!!! (pół żartem/pół serio skoro na plaży, to powinien strój kąpielowy być obowiązkowy). Ze zdjęć wynika, że byli wszyscy, którzy powinni być, a i oglądających/ sympatyków / ciekawskich było dużo. Podsumowanie: Znowu się udało!

I odpowiedź Janete: Oj tak. Naszej młodzieży udała się impreza, bo to oni byli gospodarzami........bo kiedyś przyjdzie pora by pałeczkę przekazać właśnie im.

Jestem pewna, że w najbliższych godzinach i dniach na Facebooku ukaże się wiele zdjęć i krótkich filmów z wczorajszego Polskiego Pikniku, że o tej wspanialej imprezie Polonia montrealska będzie jeszcze długo mówić i wspominać. Już za tydzień w lipcowym wydaniu PANORAMY ukaże się recenzja (pewnie nie jedna) z wczorajszego eventu i fotoreportaże kilku autorów w GALERII naszego pisma. Będzie więc okazja do ponownego przeżywania tych wspaniałych piknikowych chwil.

Mam również nadzieję, że organizatorzy gdy już odpoczną, to spotkają się z Państwem, naszymi Słuchaczami przed mikrofonami Radia Polonia i opowiedzą o swoim wielkim sukcesie i o ciężkiej pracy, którą włożyli w przygotowanie tego wspaniałego wydarzenia jakim był Polski Piknik.

To wszystko działo się wczoraj i jeszcze nie wszyscy ochłonęli, bo impreza była wspaniała i nikt nie spodziewał takich cudowności, a ja takiej polonijnej imprezy nie widziałam od 24. lat, bo od tak dawna mieszkam w Montrealu. Na kilka tysięcy osób które odwiedziło Polski Piknik 1/4 to byli Polacy, a 3/4 pozostali mieszkańcy Montrealu i było to widoczne gołym okiem. Mnóstwo uczestników, cudowna zabawa do północy, balety jakich nie było do tej pory w środowisku polonijnym. Jednocześnie nie możemy mówić, że to było polonijne wydarzenie, bo to był event zorganizowany przez polonijną młodzież dla wszystkich. Było wspaniale.

A teraz dla Państwa, którzy nie byli na wczorajszym PIKNIKU mam piosenkę pt. "Bałkanica", która oddaje klimat wydarzenia dnia. I tam w tej piosence są takie oto słowa:

Będzie! Będzie zabawa!
Będzie się działo!
I znowu nocy będzie mało.
Będzie głośno, będzie radośnie
Znów przetańczymy razem całą noc.
Opa! Hej!

A ja na użytek wczorajszej imprezy napisałam tak:

Była! Była zabawa!
Się działo!
I nocy było mało!
Było głośno, było radośnie!
Przetańczyliśmy razem całą noc!
Opa! Hej!
 

GALERIA ZDJĘĆ Z PIKNIKU
 

POLEĆ TEN ARTYKUŁ ZNAJOMYM Z FACEBOOKA..

 

MEANDRY POLITYKI - Michał Stefański  (wyemitowane 23 czerwca 2019 - posłuchaj)

WOJNA - ZIMNA, CHŁODNA, CZY GORĄCA?

W połowie roku 2017 w dzienniku "New York Times" ukazała się wiadomość, że powiązani z Rosją hakerzy zdołali się włamać do sieci komputerowej firm zarządzających amerykańskimi elektrowniami - w tym także atomowymi - jak również są w stanie przejąć kontrolę komputerów kierujących wieloma kluczowymi zakładami przemysłowymi. W jakiś czas potem ogłoszono tzw. pomarańczowy alert ostrzegający przed możliwym atakiem służb rosyjskich na różne obiekty i cele amerykańskie, takie jak: siłownie nuklearne, obiekty handlowe, sieć wodną, transport lotniczy itp. W marcu zeszłego roku inna gazeta "Wall Street Journal" podała do wiadomości, że w wyniku cybernetycznego szpiegostwa na bardzo zaawansowanym poziomie (jak to ujęto), "palce służb rosyjskich znalazły się na klawiaturze komputerów elektrowni amerykańskich i innych zakładów ważnych dla obronności kraju". Teraz możliwość spowodowania wyłączenia całej sieci energetycznej USA stała się realna. Kilkugodzinny atak na elektrownie ukraińskie, który powiódł się Rosjanom w roku 2015, teraz może być powtórzony przeciw USA. Tak przynajmniej twierdzą autorzy przecieków.

Jest takie przysłowie: "Kto mieczem wojuje, od miecza ginie". Minął rok w którym cicha wojna hakerów z obu stron nie ustawała. W ostatnich kilku dniach w prasie i w największych kanałach telewizyjnych pojawiły się takie informacje jak np.: "Stany Zjednoczone intensyfikują ataki w internecie na rosyjską sieć energetyczną". W anonsie czytamy dalej: "Wewnątrz systemu rosyjskiego założono amerykańskie malware (tj. złośliwego wirusa) o niestosowanej dotąd agresywności i zdolności penetracji. Tego typu kroki podjęto częściowo jako ostrzeżenie dla Rosjan, a po części jako przygotowanie do ataku w przypadku powstania gorącego konfliktu na linii Waszyngton - Moskwa."

Właściwie wystarczyłoby w zupełności krótkie doniesienie o cichej wojnie dwóch wywiadów, dwóch zespołów komputerowców i tego, co może z tego wyniknąć dla naszego świata w każdej chwili. Niestety - obrazek nie byłby kompletny bez komentarza pierwszej osoby w państwie - w tym przypadku samego prezydenta Stanów. Donald Trump wyraźnie rozżalony, że fachowcy od komputerów mogą go lekceważyć (i robić coś na włąsną rękę), na wieść o sukcesach amerykańskich hakerów wysłał twit o następującej treści: "Czy uwierzycie, że ta upadająca gazetka "New York Times" właśnie puściła historyjkę, że Stany poważnie zwiększają ilość cyber-ataków na Rosje? To jest praktycznie zdrada popełniona przez gazetę głodną jakichś wiadomości, nawet byle jakich, nawet złych dla naszego Kraju". W tym punkcie wypadałoby spytać: dlaczego sukcesy rosyjskich hakerów szkodzących Ameryce nie poruszają Trumpa nic a nic, a powodzenie swoich, amerykańskich hakerów zamiast dumy wywołuje u prezydenta niekontrolowaną złość? Bez wątpienia, każdy z poprzedników obecnego szefa Białego Domu uznałby jego zachowanie za mało zrozumiałe, o ile nie gorzej. Takie coś można porównać do sytuacji, w której kapitan okrętu o niczym innym nie marzy, jak o wprowadzeniu swojej jednostki na skały! Prawie nie do wyobrażenia - a jednak, jak widać, w naszych dziwnych czasach i to może się zdarzyć.

Można sobie dość łatwo wyobrazić, że ubiegły tydzień miał dla prezydenta smak znany mu najczęściej z chińskiego menu najlepszych restauracji Nowego Jorku i Waszyngtonu: słodko-kwaśny.

Albowiem pokazanie swojej woli, swojego ja, swojej władzy musiało być czymś słodkim dla przywódcy bezlitośnie wyśmiewanego, a czasem obrażanego w sporej części mediów. W telewizyjnym wywiadzie z szefem państwa, tematem numer jeden była możliwość wybuchu gorącej wojny USA z Islamską Republiką Iranu. Wg. relacji Trumpa, to on sam jednym rozkazem zawrócił nalot odwetowy na Iran po otrzymaniu informacji od jednego z generałów, że tam w dole na ziemi za 10 minut zginie ok. 150 osób. Oczywiście, to zdarzenie może mieć dwie interpretacje. Pierwsza podkreślająca humanitaryzm szefa państwa, coś co u Donalda Trumpa praktycznie nie liczyło się aż do zeszłego piątku. Jest też druga interpretacja mówiąca, że już od dawna szef państwa żyje w swoim świecie marzeń tworzonych przez telewizyjne konkursy, talk-shows i seriale (jak np. sławetna produkcja Trumpa "Apprentice"). Generalnie, świat jest rozumiany przez niego jako, z jednej strony sfera biznesu, a z drugiej nieustającej rozrywki, w którym nade wszystko liczy się wrażenie wywarte na opinii publicznej. Można być po uszy w długach, ale w świat idzie np. zdjęcie uśmiechniętego dewelopera w błyszczącym Jaguarze ze złotymi klamkami i z piękną kobietą u boku. Opinia publiczna dostaje do konsumpcji swoją bajkę, którą jej twórca wkrótce zamieni na dalsze miliony dolarów lub na poparcie przy urnie wyborczej.

A teraz dla odmiany chwila goryczy. Tak dla równowagi. Ciekawe jaka byłaby odpowiedź aktualnego szefa Białego Domu na pytanie: Czy ma pan w tych dniach pełną świadomość możliwości wybuchu prawdziwej, gorącej wojny mogącej potencjalnie wciągnąć w swój wir jeszcze kilka innych państw? Czy jest ona rzeczywiście światu potrzebna w tej chwili? Czy może ma to być tylko zasłoną na przykrycie nadciągających kłopotów: kłopotów z Kongresem, kłopotów z Chinami, kłopotów na giełdzie, kłopotów wyborczych i kłopotów z sojusznikami, których znaczna część utraciła wiarę w Amerykę. Może nadejdzie taki dzień, kiedy do szefa podobno jedynego supermocarstwa dotrze w całej ostrości ta jedna prawda, że prawdziwe życie to nie telewizja.
 

POLEĆ TEN ARTYKUŁ ZNAJOMYM Z FACEBOOKA
 

Przejdź do archiwum komentarzy i felietonów

.................

CFMB 1280 AM, RADIO POLONIA, MONTREAL, KANADA. WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE.
Tel: (514) 367-1224, tel. do studia podczas trwania audycji: (514) 790-0251
E-mail: kontakt@radiopolonia.org / Designed and maintained by Andrzej Leszczewicz
ZALOGUJ SIĘ