...........................................

RADIO POLONIA to audycja dla Polonii i o Polonii w Montrealu, ale nie tylko.  Nasze podstawowe cele to przede wszystkim działalność informacyjna, edukacyjna, popularyzująca kulturę polską.  Gramy po polsku. Naszą misją jest misja integracji środowiska polonijnego, prezentacji sylwetek wybitnych Polaków zasłużonych dla historii, nauki i kultury polskiej. 

Program radiowy adresujemy do tych, którzy chcą słuchać dobrych wiadomości i dobrych polskich piosenek. W radio jesteśmy dostępni na fali międzynarodowego radia CFMB - 1280 AM w Montrealu w niedzielę w godzinach: 18:00 - 20:00 oraz  na żywo w Internecie pod adresem: www.cfmbradio.com

Program prowadzi BOŻENA SZARA. Współpraca: Michał Stefański.

KONTAKT: (514) 367-1224

Kontakt do studia podczas trwania audycji: (514) 790-0251

E-mail: kontakt@radiopolonia.org


Radio Polonia jest współfinansowane przez Senat Rzeczypospolitej Polskiej w ramach sprawowania opieki Senatu nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

 

.................
OD PIERWSZEGO USŁYSZENIA - Bożena Szara (wyemitowane 10 lutego 2019 - posłuchaj)
 

JAN OLSZEWSKI - WSPOMNIENIE

Były premier, w czasach PRL ekspert solidarnościowej opozycji, obrońca oskarżonych w procesach politycznych. Doradca prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Kawaler Orderu Orła Białego - Jan Olszewski - nie żyje. Zmarł w piątek w warszawskim szpitalu. Miał 88 lat.

O Jego śmierci donosiły wszystkie polskie media. Od lewa do prawa mówiono i pisano o Nim w takiej samej narracji, że odszedł wielki patriota, polityk, który potrafił iść pod prąd, człowiek, który do ostatniego tchnienia służył Polsce. I jeszcze to, że tak piękne życiorysy jak życiorys premiera Jana Olszewskiego, dziś już się nie zdarzają. Politycy wszystkich opcji politycznych wspominają Go identycznie i jednym głosem mówią, że był wyjątkowym człowiekiem.

Jeśli kogoś w PRL Służba Bezpieczeństwa śledziła i potajemnie nagrywała, to musiał być dla władzy groźny. Mecenas Jan Olszewski - był groźny. Był obrońcą w procesach wielu osób, które w różny sposób sprzeciwiały się systemowi.

Żołnierz Szarych Szeregów i AK wkroczył w komunizm z postanowieniem oporu wobec narzuconego przez sowietów reżimu. Został adwokatem. Jego misją była obrona tych, którym obrony odmawiano. Przed komunistycznymi władzami bronił całe zastępy antykomunistów. W latach sześćdziesiątych był obrońcą w procesach politycznych, bronił m.in. Karola Modzelewskiego, Adama Michnika i Jacka Kuronia, a w stanie wojennym Lecha Wałęsę i Zbigniewa Romaszewskiego.Występował jako oskarżyciel posiłkowy w procesie zabójców księdza Jerzego Popiełuszki. Był też pełnomocnikiem rodziny duchownego.

Współautor Listu 59, w którym protestowano przeciwko zmianom w Konstytucji PRLOsobom represjonowanym pomagał też w innych sposób. Napisał dla nich bezcenny, wydawany w podziemiu poradnik: "W jaki sposób zachowywać się podczas rewizji i przesłuchań?". Jako pierwszy zwrócił uwagę na konieczność obrony poddawanych torturom robotników z Radomia i Ursusa po protestach w 1976 roku. Tak powstał Komitet Obrony Robotników - centrum opozycyjnej działalności. Nikt nie miał wątpliwości, że gdy powstawała "Solidarność", można było liczyć na mecenasa. W ciągu jednej nocy napisał statut NSZZ - "Solidarność", a później razem z Lechem Wałęsą rejestrował Związek w sądzie.

Politykiem stał się w wolnej Polsce, po okrągłym stole w którym uczestniczył i po wyborach 4 czerwca 1989 roku.
W 1991 roku po pierwszych całkowicie pierwszych wolnych wyborach został premierem i wtedy nastąpiło rozstanie z dawnymi kolegami z opozycji.

Spór dotyczył lustracji. 4 czerwca 1992 roku minister jego rządu - Antonii Macierewicz przyniósł do Sejmu listę nazwisk 64 polityków, których zwolennicy lustracji uznali za agentów PRL-owskiej bezpieki. Były na niej wybitne postaci opozycji, min. Lech Wałęsa i Wiesław Chrzanowski.

W nocy z 4 na 5 czerwca 1992 roku, zwanej "nocą teczek", po burzliwej sejmowej debacie upadł gabinet Jana Olszewskiego. Była to pierwsza próba rozpoczęcia procesu lustracyjnego. W ocenie wielu komentatorów politycznych niestety nieszczęśliwie przeprowadzona.

Po latach sąd lustracyjny oczyścił z zarzutu współpracy wiele osób z listy Macierewicza, m.in. Wiesława Chrzanowskiego. W wyborach parlamentarnych 1993 r. Olszewskiemu nie udało się dostać do Sejmu. Wrócił na Wiejską jako poseł Ruchu Odbudowy Polski w 1997 r. Po raz trzeci został posłem w kolejnej kadencji, tym razem z listy Ligi Polskich Rodzin, ale nie należał do tej partii.

W Jego życiorysie zmieściła się historia Polski. Od Szarych Szeregów, przez obronę działaczy antykomunistycznej opozycji, po czas wolnej Polski. Byli współpracownicy Jana Olszewskiego wspominają, że wszystko co robił było zawsze pod mianownikiem bezkompromisowości. Nawet jeśli ceną była utrata stanowiska premiera co stało się w czerwcu 1992 roku.

We wspomnieniach pozostanie człowiekiem otwartym na ludzi, którzy chcieli pracować dla dobra Polski. Potrafił sięgnąć po osoby z którymi nie zawsze się politycznie zgadzał, ale byli fachowcami, np. w sprawach ekonomicznych. Jedną z takich osób był Andrzej Olechowski - minister finansów w rządzie Jana Olszewskiego. Politycznie na innym biegunie. Nigdy nie było im po drodze.
- Pamiętam w zasadzie większość moich rozmów z panem premierem. Wspominam Go z szacunkiem i czułością - wyznał w rozmowie z TVN24 - Andrzej Olechowski.
- Byłem Jego ministrem finansów krótko, bo raptem trzy miesiące, ale ten rząd nie był długi. Współpracę wspominam z Nim jak najlepiej.

Andrzej Olechowski zwrócił uwagę na fakt, że w czasie funkcjonowania rządz Jana Olszewskiego rozpoczął się wzrost gospodarczy Polski.
- Wspominam pana premiera jako człowieka, który kierował się w sprawach gospodarczych, bo o tych mogę mówić, rygorystycznie interesem Polski. Podkreślam Jego powagę w traktowaniu urzędu i również lojalność jaką obdarzał współpracowników. 

Były minister finansów wyznał, że Olszewski zawsze robił na nim ogromne wrażenie.

Aleksander Hall - opozycjonista z czasów PRL, minister w rządzie Tadeusza Mazowieckiego, wspominając zmarłego w piątek byłego premiera, mówił, że był jedną z najważniejszych postaci polskiej opozycji demokratycznej, doskonałym obrońcą w procesach politycznych, doradcą "Solidarności", nieskazitelnie uczciwym prawnikiem.

- Ja go pamiętam z dziedziny polityki gospodarczej i to jest najbardziej niedoceniony premier w naszej historii pod tym względem. Pokazał odpowiedzialność za państwo. Był bardzo dobrym szefem administracji. Był człowiekiem mocnego charakteru i bardzo samodzielnym. W pewnym okresie Jan Olszewski był odbierany (i wcale się tego nie wypierał) jako pewien kontynuator myśli autentycznej polskiej lewicy. Pochodził z domu o tradycjach PPS-owskich. Jego bliskim krewnym był Stefan Okrzeja - członek organizacji bojowej PPS-u.

Niewątpliwie odszedł ktoś bardzo ważny i bardzo zasłużony. Życie polityczne w Polsce po rządzie Jana Olszewskiego nie było już takie samo. Jego rząd upadł podczas tzw. "nocy teczek". Te moment jest ważny, bo prawicy pozwolił zbudować mit IV RP, walkę z układem i agentami - zakończył wspomnienia o byłym premierze - Aleksander Hall.

Władysław Frasyniuk tak oto wspomina Jana Olszewskiego.

- Mecenas Olszewski jest symbolem polskiej inteligencji, która stawała w obronie represjonowanych. Zapamiętam Go jako fantastycznego obrońcę opozycjonistów.

Jan Olszewski należał do tych bohaterów tamtych czasów, którzy nie bali się systemu totalitarnego, którzy mieli nieprawdopodobną odwagę, żeby stanąć w obronie wolności i przekonań swoich klientów. Tamten okres był zdecydowanie ważniejszy w moim życiu i życiu Jana Olszewskiego i mimo późniejszych różnic politycznych Olszewski pozostanie w mojej głowie i w sercu, jednym z tych, którzy mieli odwagę o którą wtedy było trudno.

Mecenas był związany z prawicą, ale pozostał niezależny, a czasem mocno krytyczny wobec PiS-u, który popierał. Dla prawicy był postacią symboliczną, ale szacunek miał także u przeciwników politycznych.

W ostatnim czasie dystansował się od słynnej Ustawy o IPN-nie, krytykował ją, podobnie jak zapisy ustaw sądowych, o których publicznie mówił, że są bublami prawnymi, poparł prezydenckie veta, krytykował nagrody w rządzie Beaty Szydło, był przeciwny degradacji Mirosława Hermaszewskiego, wzywał Jarosława Kaczyńskiego i Lecha Wałęsę do pojednania.

W Sejmie w piątek Jana Olszewskiego żegnano minutą ciszy. W kuluarach wiele polityków wspominało wielkiego Polaka.

Był człowiekiem oddanym sprawom Polski, oddany sprawom Polaków, ale przede wszystkim człowiekiem wielkiej dobroci i wielkiej sprawiedliwości - to słowa Marszałka Senatu - Stanisława Karczewskiego.

- Wybitny Polak, wybitny Mąż Stanu. Polska poniosła wielką stratę. Odszedł człowiek zasłużony dla niepodległości, jeden z liderów obozu patriotycznego. - powiedział Jarosław Kaczyński.

- Odszedł Jan Olszewski. Adwokat - obrońca opozycji w czasach PRL. Premier pierwszego prawdziwie niekomunistycznego polskiego rządu. Z pewnością można Go nazwać Premierem Wolnej, Niepodległej i Suwerennej Rzeczypospolitej. Do ostatniego tchnienia służył Polsce. Cześć Jego Pamięci. - to słowa Andrzeja Dudy.

- Dwa słowa, dwa wyznaczniki były dla niego przez całe życie kluczowe, były najważniejsze - to Polska i prawda. - mówił Mateusz Morawiecki.

- Smutna wiadomość nadeszła z Warszawy. Premier Jan Olszewski nie żyje. Odważny obrońca w procesach politycznych, uczestnik Solidarności, dobry człowiek. - napisał Donald Tusk.

Na zakończenie słowa Jana Olszewskiego wygłoszone w Sejmie w dniu 4 czerwca 1992 roku podczas słynnej debaty kiedy odwoływano Jego rząd.
.
"Chciałbym stąd wyjść tylko z jednym osiągnięciem. I jak do tej chwili mam przekonanie, że z nim wychodzę. Chciałbym mianowicie, kiedy ten gmach opuszczę, kiedy skończy się dla mnie ten - nie ukrywam - strasznie dolegliwy czas, to będę mógł wyjść na ulicę, wyjść i popatrzeć ludziom w oczy."
 

POLEĆ TEN ARTYKUŁ ZNAJOMYM Z FACEBOOKA..

 

MEANDRY POLITYKI - Michał Stefański  (wyemitowane 10 lutego 2019 - posłuchaj)
 

DWA OBLICZA WSCHODU

Najpierw dłuższy cytat dotyczący tego, co się dzieje wokół nas w eterze, w mediach, a najwięcej w Internecie: "Propaganda mądra, profesjonalna i skuteczna to sianie chaosu w każdym kraju na miarę jego możliwości percepcji i potrzeb. Naszym "chłopcem do bicia" stali się Niemcy, jako wróg permanentny. Ostatnio premier Morawiecki u bram Auschwitz podkreśla, że obóz założyli nie jacyś tam faszyści, lecz Niemcy, Niemcy jako naród! Następne miejsce zajmują Ukraińcy widziani głównie jako banderowcy, potem podobno gnijąca moralnie Unia. Dalej jest tu także zmowa farmaceutów wciskających nam szczepionki. Jednym słowem jest wszystko, co nas może skłócić. Gwoździem programu w dawnych krajach socjalistycznych stali się oczywiście uchodźcy (obowiązkowo - "islamscy terroryści") narzucani przez Unię, która - zgodnie z sugestią tysięcy trolli i niektórych władz państwowych - w ogóle powinna zniknąć, najlepiej ustępując w naszych sercach miejsce silnej, bogobojnej i chrześcijańskiej Rosji".

Takimi ironicznymi słowami zakończyła swój wpis red. Krystyna Kurczab-Redlich, jedna z niewielu polskich niezależnych dziennikarek, uznawanych za specjalistki w kwestiach rosyjskich. Dziesięć lat wcześniej było też kilka takich odważnych kobiet profesjonalistek po stronie rosyjskiej - ale w większości padły one ofiarą tzw. "nieznanych sprawców", bądź też (podobno) osób "chorych psychicznie". Polska dziennikarka-rusycystka zdaje sobie dobrze sprawę z miejsca i czasu, w którym snuje swoje domysły. Najbliższe dziewięć miesięcy jest w naszym starym kraju okresem wyborczym. Jeżeli do wymienionych przez nią powyższych straszaków na polską duszę dodać kwestię szczegółnej roli Kościoła w polskiej masowej wyobraźni, a także dwuznaczne stanowisko wielu naszych rodaków co do korupcji w życiu społecznym - to w każdej z tych spraw możemy się spodziewać codziennej ingerencji hybrydowych trolli zza wschodniej granicy. Nawet wyciągnięcie oczywistych wniosków z ostatnich wyczynów deweloperskich lidera rządzącej w Polsce partii nie będzie wolne od pseudo patriotycznych komentarzy nie zawsze pochodzących z kraju. Przecież prezes nie chciał tych wieżowców dla siebie - tylko dla ojczyzny; nieprawdaż? Jak widać, uprawianie całkowitej szczerości nie będzie w tym roku dla wielu Lechitów ani łatwe, ani tym bardziej przyjemne. Może już nie zwalajmy wszystkiego na pozostałości komunizmu. Przecież jeszcze na długo przed Sowietami, a nawet przed rozbiorami, w I Rzeczypospolitej prywatny klientelizm miał się całkiem dobrze. Zamiast Iwana Groźnego czy Piotra Pierwszego mieliśmy nasze, swojskie, dużo przyjemniejsze postaci królów i książąt. Henryk Sienkiewicz całkiem nieźle to przedstawił w "Trylogii". To o takiej lojalności - bardziej familijnej - rozmawiają sobie na Podlasiu w pamiętnej scenie prostoduszny, rycerski Kmicic z podstępnym i cynicznym księciem Bogusławem. Tyle, że w tamtej odległej epoce trochę inaczej nazywano zjawiska nas otaczające. Na przykład warto wiedzieć, że na "korupcję" mówiono "prywata". Można też przyjąć z dużym prawdopodobieństwem, że gdyby książęta Janusz lub Bogusław Radziwiłłowie żyli współcześnie, być może Kmicic dostałby propozycję zatrudnienia w Spółce Srebrna. Powiedzmy jako szef ekipy ochroniarzy.

Niektórzy z nas chcieliby widzieć Polskę wbudowaną jak najmocniej w struktury Zachodu. Tak mocno, aby nie dało się jej stamtąd usunąć. Tymczasem ostatnie kilka lat dowiodły, że oprócz grożącej nam niegdyś "wschodniości" post-sowieckiej jest jeszcze ta druga, nasza własna "wschodniość" pochodzenia sarmackiego, gdzie regułą jest klikowość, a klientelizm sposobem działania. Oczywiście - każde polskie dziecko wie, że kostiumologia winna tu być jak najbardziej narodowa, a zatem sarmacka z wyraźnymi wpływami orientalnymi. Kontusze, delie, pasy słuckie, krakuski, pawie pióra - wszystko w dużej ilości. Jeżeli rosyjskie trolle udające polskich narodowców przystąpią na wiosnę do kuszenia rodaków w kraju - idę o zakład - nie zapomną też o pięknych słówkach, takich jak: poświęcenie, niezłomność, ojczyzna, jedność, suwerenność. Co tylko się da. Jest jeszcze inna scena z "Trylogii" warta zapamiętania. Oto Onufry Zagłoba chcąc wyrazić swoją dezaprobatę dla zdradzieckiej postawy stronnictwa magnatów, przykrywających swe zamiary patriotyczną wymową i oprawą zewnętrzną, mówi wprost: "Diabeł się w ornat ubrał i ogonem na mszę dzwoni.". Dodam od siebie, że w ostatnich czasach słudzy szatana niezwykle chętnie udzielają się w Internecie, np. na "Youtube". Poczekajmy trochę. Im bliżej jesieni, tym częściej będą się pojawiać na naszym ulubionym ekranie. Niektórzy z nich założą legionowe maciejówki, inni na spocone czoła nacisną rogatywki, a wszystko po to, abyśmy im zaufali. Jeszcze tylko ten jeden raz. Nie tak wielu widzów odróżni, czy ma przed sobą teatr marionetek z ośrodka wojny hybrydowej pod Petersburgiem, czy może nową, lokalną inscenizację "Wesela" Wyspiańskiego. Czy raz jeszcze uwierzymy kostiumom? Za kilka miesięcy to się okaże.
 

POLEĆ TEN ARTYKUŁ ZNAJOMYM Z FACEBOOKA
 

Przejdź do archiwum komentarzy i felietonów

.................

CFMB 1280 AM, RADIO POLONIA, MONTREAL, KANADA. WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE.
Tel: (514) 367-1224, tel. do studia podczas trwania audycji: (514) 790-0251 
E-mail: kontakt@radiopolonia.org / Designed and maintained by Andrzej Leszczewicz
ZALOGUJ SIĘ