...........................................

RADIO POLONIA to audycja dla Polonii i o Polonii w Montrealu, ale nie tylko.  Nasze podstawowe cele to przede wszystkim działalność informacyjna, edukacyjna, popularyzująca kulturę polską.  Gramy po polsku. Naszą misją jest misja integracji środowiska polonijnego, prezentacji sylwetek wybitnych Polaków zasłużonych dla historii, nauki i kultury polskiej. 

Program radiowy adresujemy do tych, którzy chcą słuchać dobrych wiadomości i dobrych polskich piosenek. W radio jesteśmy dostępni na fali międzynarodowego radia CFMB - 1280 AM w Montrealu w niedzielę w godzinach: 18:00 - 20:00 oraz  na żywo w Internecie pod adresem: www.cfmbradio.com

Program prowadzi BOŻENA SZARA. Współpraca: Michał Stefański.

KONTAKT: (514) 367-1224

Kontakt do studia podczas trwania audycji: (514) 790-0251

E-mail: kontakt@radiopolonia.org


Radio Polonia jest współfinansowane przez Senat Rzeczypospolitej Polskiej w ramach sprawowania opieki Senatu nad Polonią i Polakami za granicą za pośrednictwem Fundacji Wolność i Demokracja.

 

.................
OD PIERWSZEGO USŁYSZENIA - Bożena Szara (wyemitowane 9 grudnia - posłuchaj)
 

PO NAS CHOĆBY POTOP? 

W Katowicach trwa właśnie, organizowany przez Polskę, szczyt klimatyczny Organizacji Narodów Zjednoczonych. Szczyt rozpoczął się w minioną niedzielę i potrwa do 14 grudnia. Do Katowic przybyło ponad 30 tys. gości z blisko 200 krajów świata. Najważniejszym celem szczytu jest planowane przyjęcie pełnego pakietu wdrażającego porozumienie paryskie, czyli pierwszej w historii międzynarodowej umowy, która zobowiąże wszystkie państwa świata do działań w celu zatrzymania globalnego ocieplenia i ochrony klimatu. Każde państwo zobowiązane jest do przedstawienia swoich planów na kolejne lata. W Katowicach trwają rozmowy o tym, jak ludzkość może uratować planetę przed ... samą sobą.

Chodzi o to, by rządy krajów uczestniczące w szczycie wzięły się wreszcie do roboty i podjęły zobowiązania ograniczające proces globalnego ocieplenia. Zatrzymać się go raczej nie uda, ale można wyhamować do poziomu poniżej 2 st. C do 2100.

Specjaliści zastanawiają się nie po raz pierwszy, czy takie zjazdy mają sens i czy podejmowane na nich decyzje zostaną kiedykolwiek i gdziekolwiek wprowadzone w życie? Czy jest to możliwe? I jaka przyszłość czeka następne pokolenia, jeśli politycy, biznesmeni i my wszyscy nie potraktujemy sprawy ochrony środowiska priorytetowo?

"Jeśli nie podejmiemy działań, to nasze cywilizacje upadną, a większość świata naturalnego ulegnie zagładzie" - ostrzega uczestników szczytu David Attenboroug - słynny brytyjski biolog.

"Mamy kłopoty. Mamy poważne kłopoty ze zmianami klimatycznymi" - przestrzega również Antonio Guterres, sekretarz generalny ONZ. "Zmiany klimatyczne przebiegają szybciej niż myślimy i musimy nadrobić zaległości, zanim będzie za późno. Nawet gdy jesteśmy świadkami niszczących skutków klimatycznych, wywołujących spustoszenie na całym świecie, wciąż nie robimy wystarczająco dużo, ani nie poruszamy się wystarczająco szybko, aby zapobiec nieodwracalnym i katastroficznym zakłóceniom klimatu".

Sekretarz Generalny ONZ przypomniał, że "...stężenie dwutlenku węgla jest najwyższe od 3 milionów lat. Emisje znów rosną. Potrzebujemy całkowitej transformacji naszej globalnej gospodarki energetycznej, a także tego, jak zarządzamy zasobami ziemi i lasów. Musimy przyjąć zrównoważony rozwój nisko-emisyjny i odporny na zmiany klimatyczne". Naukowcy alarmują, że musimy podjąć działania na rzecz ochrony naszego naturalnego środowiska.

"Wszyscy to wiedzą, a jednocześnie (i to też wiedzą wszyscy), ochrona klimatu nikomu się nie opłaca.... tzn. opłaca się: ludzkości jako takiej, w dłuższej perspektywie. Ale skuteczne działania, które pozwoliłyby nam uniknąć katastrofy w przyszłości są nie dość, że drogie, to jeszcze doprowadziłyby do długoletniego zahamowania wzrostu gospodarczego w praktycznie każdym rozwiniętym kraju" - pisze bloger - Tomasz Domański. "Nikt bowiem nie może pozwolić sobie na wyłączenie swoich elektrowni węglowych z dnia na dzień. Z kolei budowa zielonych elektrowni, które byłyby w stanie pokryć obecne zapotrzebowanie energetyczne kosztowałaby fortunę i wpłynęła na ceny energii, a te z kolei na wszystko to, co jest nam potrzebne do życia. Wprowadzenie takiego planu do realizacji oznacza polityczne samobójstwo i porażkę w kolejnych wyborach dla każdej partii i polityka, który odważyłby się na taki ruch".

Bezśnieżne, ciepłe zimy, fale upałów, długotrwałe susze, pożary, uderzenia tsunami, katastrofalne powodzie... zmiany klimatu stają się coraz bardziej widoczne, a naukowcy alarmują, że będzie jeszcze gorzej. Już teraz średnia temperatura na świecie jest o 1 st. C wyższa od poziomu przed-industrialnego, a kontynuowana emisja gazów cieplarnianych wywołuje dalsze podgrzewanie atmosfery. Przekroczenie krytycznej granicy - podwyższenia temperatury o kolejne 1,5 st. C - może nastąpić już za 10 lat! Wtedy zmiany na Ziemi, które wywołał człowiek swoją niszczycielską działalnością, będą już nieodwracalne. Z kolei wzrost o 4 st. C może oznaczać koniec cywilizacji, jaką znamy.

Co nas czeka, gdy temperatura rosnąć będzie dalej?

Wyższa temperatura powoduje podniesienie poziomu mórz. Wszystko przez roztopy na Grenlandii, w Arktyce, Antarktydzie, Skandynawii, Alasce, Kanadzie, Syberii i górskich pasmach w innych miejscach globu. Cała uwolniona stamtąd woda spływa do mórz i oceanów. Jak dowodzą liczne badania, ocieplenie klimatu może zmieść z powierzchni ziemi aż 14 wyspiarskich krajów i terytoriów. Zostaną one zatopione przez podnoszący się poziom mórz. Malediwy, Wyspy Marshalla, Wyspy Salomona, Samoa, Nauru, Wyspy Fidżi, Mikronezja, Seszele, Wyspy Cooka, Polinezja Francuska - kraje te, szczególnie narażone są na zniknięcie z powodu zmian klimatu w najbliższych 80 latach. Według ONZ problem ten już dotyczy aż 52 terytoriów wyspiarskich na świecie.
Ich gospodarki oparte na turystyce, mają problemy w komunikacji, rozwoju infrastruktury, z brakiem ochrony przed klęskami żywiołowymi i są zależne od handlu międzynarodowego. Naukowcy szacują, że 275 milionów ludzi na całym świecie żyje na obszarach, które ostatecznie zostaną utracone w wyniku globalnego ocieplenia. 

Najbardziej problem ten dotknie miasta i terytoria Azji, gdzie mieszka 80% światowej populacji. Problem jest globalny i zalane zostaną wielkie aglomeracje miejskie na całym świecie, przykładowo: Osaka w Japonii - 5 mln 200 tysięcy osób, Aleksandria w Egipcie - 3 mln, Rio de Janeiro w Brazylii - 1 milion 800 tysięcy. Szanghaj w Chinach - 17,5 mln, Miami w USA z 2 mln 700 tys. osób. Podnoszenie się poziomu mórz to także olbrzymie problemy z migracją ludności na całym globie. Ocieplenie klimatu to nie tylko wzrost poziomu mórz, ale także wzrost ich temperatury. Ciepła morska woda to zagrożenie dla rafy koralowej. Naukowcy szacują, że wzrost średniej temperatury o 2 st. C spowoduje wyginięcie 99% raf koralowych z całą ich bioróżnorodnością. Wzrost temperatury to spadek ilości tlenu w morzu i zjawisko martwych stref. Cieplejsze morza to też zmiany w krążeniu prądów morskich i atmosferycznych, a za tym idą zmiany klimatu i pogody, w tym stref opadów deszczu i śniegu. Wzrost średniej temperatury oznacza też zmiany w dostępie do wody pitnej na całym globie. Problem ten może dotknąć Indie, Afrykę Wschodnią, znaczną część Europy, USA i Chin oraz inne kraje leżące w strefie podzwrotnikowej. Naukowcy już prognozują, że trzecia wojna światowa może mieć charakter wojny o dostęp do zasobów wody pitnej.

Wróćmy do szczytu klimatycznego w Katowicach, o którym jeden z ekologów powiedział, że to jak zjazd wegetarian w rzeźni. Dlaczego?
- Bo Polska jest najbardziej zanieczyszczonym krajem w Europie.
- Bo wg najnowszego raportu WHO (światowej organizacji zdrowia) 36 spośród 50 najbardziej zanieczyszczonych miast Unii Europejskiej znajduje się w Polsce.
- Bo co roku z powodu chorób wywołanych zanieczyszczeniami powietrza umiera w Polsce blisko 50 tysięcy osób.
- Bo stężenie rakotwórczego związku w Polsce przekracza kilkakrotnie wszelkie normy.
- Bo jednym z największych zagrożeń dla klimatu są zanieczyszczenia pochodzące ze spalania węgla, a Polska przecież węglem stoi. Nauka mówi wyraźnie, że nie da się uniknąć katastrofy klimatycznej bez odejścia od węgla kamiennego.

Najpełniejszy i najnowszy na świecie ranking dotyczący zanieczyszczenia powietrza został właśnie zaktualizowany. Przedstawia obraz globalnego kryzysu zdrowotnego. Statystyki dotyczą 4300 miast na świecie. Ujawniają dane o rocznym średnim poziomie pyłu zawieszonego, który nas truje, doprowadzając do takich chorób jak astma, rak płuc czy choroby serca. Dziewięć z dziesięciu osób na całym świecie oddycha zatrutym powietrzem.

Benzo(a)piren - najbardziej niebezpieczny składnik smogu powoduje raka, choroby krążenia i astmę oskrzelową,. Do tego uszkadza układ krwionośny, nadnercza, układ odpornościowy oraz wątrobę. Mało tego, ma on również dewastujący wpływ na płodność oraz życie płodowe, a może być odpowiedzialny nawet za obniżanie ilorazu inteligencji u dzieci.

W Polsce jego stężenie jest najwyższe w całej Unii Europejskiej. Oprócz naszego kraju tylko Czechy i Węgry przekroczyły dopuszczalne stężenie substancji w powietrzu. Te ostatnie, znajdujące się na drugim miejscu podium, prześcignęliśmy ponad dwa razy.

W Polsce do ogrzewania domów wykorzystuje się ponad 5 mln pieców węglowych, około 70 proc. z nich to tzw. kopciuchy, urządzenia o najgorszych standardach emisyjnych. I co? Po nas choćby potop?

...

 

MEANDRY POLITYKI - Michał Stefański  (wyemitowane 9 grudnia - posłuchaj)
 

KONIEC I POCZĄTEK

Gdzie można znaleźć taki kraj, w którym dominuje myślenie o państwie jako o pewnej ciągłości, w której jedna opcja oddaje władzę, a druga przejmując pałeczkę nie myśli o zemście i porachunkach partyjnych, lecz o płynnym administrowaniu powierzonym majątkiem narodowym? Może jest to Islandia, może Wielkie Księstwo Liechtenstein, może Norwegia, a może (przy wszystkich wadach) także Kanada, będąca dla niektórych z nas przybraną ojczyzną. Pewne jest, że nie ma takich krajów zbyt wiele.

Założę się, że w ubiegłym tygodniu dość liczni obywatele USA odprowadzając do grobu 41-pierwszego prezydenta Stanów Georga Herberta Walkera Busha zadawali sobie pytanie: czy nie są świadkami końca pewnej epoki? Epoki, w której określenie "fair play" nie zawężało się do zachowania naiwnego maminsynka. Właśnie prezydent Bush Senior opowiadał kiedyś, jak wprowadził do swojego gabinetu na stanowisko szefa Departamentu Stanu zdolnego człowieka Jamesa Bakera - polityka z opozycyjnej Partii Demokratów, bo ufał jego kompetencjom i patriotyzmowi - a tak poza tym chciał mu dać zajęcie na 24 godziny na dobę, aby przestał myśleć o stracie niedawno zmarłej żony. W czasach młodości i w środowisku zmarłego prezydenta takie akty wielkoduszności zdarzały się i nie szokowały nikogo.

Czasy obecne, będące najpewniej końcem starej epoki i początkiem nowej, rozpościerają przed każdym z nas szeroki wachlarz sposobów radzenia sobie z wadami systemu, który nas otacza. Policjant z paryskich przedmieść rewidujący plecaki niewinnie wyglądających demonstrantów w żółtych kamizelkach musiał być mocno zdziwiony dlaczego w bagażu demonstranta nie ma ulotek, czy kamer? Zamiast tego oczom stróża prawa ukazały się kamienne kule do ulubionej gry Francuzów "petoncle", pałka teleskopowa, nóż i puste butelki - prawdopodobnie na benzynę. Jak wyglądało użycie tych środków perswazji bezpośredniej można było ujrzeć na ekranach wszystkich telewizji światowych. Jeden z transparentów głosił dobitnie: "Najgorsza przemoc, to przemoc państwowa". Widok w tle policyjnego transportera opancerzonego w chmurach łzawiącego gazu pasował nieźle do całości. Nieopodal pojawił się też zwięzły napis "FREXIT". W takich okolicznościach nie można się dziwić niektórym reporterom twierdzącym uparcie, że stolica Francji stoi na skraju partyzantki miejskiej. Nie każdy z obserwatorów paryskich zamieszek wie, że w sobotę 8 grudnia stała się też rzecz zupełnie nowa. Oto prezydent Federacji Rosyjskiej Władymir - Putin uznał za stosowne wysłać list do Emmanuela Macrona prosząc go o przestrzeganie (!!) "zasad humanitaryzmu". Także znany "demokrata" prezydent Turcji Reczep Erdogan wysłał drugi list z apelem o (!!) "umiar w pacyfikacji manifestantów" z Paryża. Niejeden z obywateli tych krajów wzruszy ramionami i ze zgryźliwym uśmiechem powie "No, to mają tę swoją demokrację."

Inna wiadomość - z tutejszego kontynentu. Prawie dwa tygodnie temu (26 listopada) nadeszła wieść, że w kilku największych zakładach należących do koncernu GM (w czterech po stronie USA, jak też w jednym kanadyjskim - Oshawa, Ontario) rozpoczynają się masowe zwolnienia z pracy. Są to najpoważniejsze cięcia personelu - zarówno inżynieryjno-biurowego, jak też fizycznego od dziesięciu lat. Niecałe 15 tysięcy Amerykanów i Kanadyjczyków będzie pozbawionych pracy przez okres nieokreślony. Tak zarząd koncernu zamierza odrobić 6 miliardów strat poniesionych w niedawnym okresie z winy błędnej strategii biznesowej. Premier prowincji Ontario - Doug Ford pytany co zrobił w celu cofnięcia decyzji prezesa GM, odpowiedział: "To już za późno. Ta łódka odpłynęła". Premier Kanady Trudeau jest gotów dyskutować o programach pomocowych, przekwalifikowaniu się - ale o zwolnieniach mówić na razie nie chce. Donald Trump - ów wszechpotężny Donald Trump - ocenia ostatnie dni listopada tego roku jako jedne z bardziej smutnych dni w swoim życiu: "Jestem bardzo zawiedziony". Tak brzmi opinia ponoć jedynego widzialnego zbawcy gospodarki świata. Dziwny jest ten świat. Jedyne co tak dynamiczny prezydent USA mógł zaoferować wyczekującej cudu ludzkości to bolesne rozczarowanie biznesmena, który napotyka bariery tam, gdzie ich nie powinno być.

Wierzę w szczerość Donalda Trumpa, kiedy mówi podobnie jak niedawno premier krainy naszej młodości, obiecujący pan Mateusz - że "wystarczy wrzucić piąty bieg", a gospodarka ruszy z miejsca. Po co analizować tendencje, algorytmy, krzywe wzrostu i spadku i tym podobne głupstwa, którymi zajmują się ekonomiści? Od czego jest intuicja? Czy prostemu człowiekowi coś się polepszyło z tego co wypisują podejrzani dziennikarze i ekonomiści liberalni"? Fakt, aktualne "masy pracujące" (aspirujące do klasy średniej) już od dwudziestu lat miotają się w swoich zadłużonych segmentach, kondominiach i domach, miedzy tysiącami reklam kolorowych wspaniałości, a świadomością, że szansa aby na to wszystko uczciwie zarobić równa się prawie zeru. W tych warunkach nie jest łatwo odpowiedzieć na pytanie jak żyć?. Pytanie znane niektórym z dramatów Czechowa, a innym ze spotkania pewnego polskiego paprykarza z byłym szefem rządu. Odpowiedzi na razie brak. Różni eksperci, jak np. publicysta kanału CNN Farid Zakaria potwierdzają zgodnie, że rzeczywiście - światowa gospodarka jest właśnie u szczytu możliwości, no a na szczytach (jak wiadomo) wszystko jest naj.., naj... najlepsze. Tym niemniej, tak samo myślano w feralnym roku 2008, gdy upadał Lehman Brothers i setki innych korporacji finansowych. Po tamtych, bolesnych doświadczeniach została jedna niewygodna prawda. Będąc na szczycie - tak jak choćby teraz - wiemy już, że możliwości są rzeczywiście nieograniczone; tyle tylko, że każda z nich prowadzi w dół.

Mówi się niekiedy, że lada dzień nadejdzie nowy nieliberalny porządek świata. Nie jest to wykluczone. Ale dla wielu z nas zasadnicze pytania brzmią: Co go będzie poprzedzać? Jaki okres przejściowy jest przed nami? Czy ilustracją przyszłości, która nas czeka ma być krajobraz ulic Paryża z ostatnich trzech burzliwych weekendów? Zanim krzykniemy "hura" i popędzimy za jakimś nowym wodzem - warto się nad tym poważnie zastanowić
 

Przejdź do archiwum komentarzy i felietonów

.................

CFMB 1280 AM, RADIO POLONIA, MONTREAL, KANADA. WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE.
Tel: (514) 367-1224, tel. do studia podczas trwania audycji: (514) 790-0251 
E-mail: kontakt@radiopolonia.org / Designed and maintained by Andrzej Leszczewicz
ZALOGUJ SIĘ